Dziś chcę Wam pokazać rozwiązania szyte na miarę do małego mieszkania.
Jak zaprojektować mały pokój nastolatka, jak znaleźć miejsce na kąt jadalny w pokoju dziennym?
Projektanci mieszkania Finger Apartament, architekci Scott Oliver i Margarita McGrath, mieli na to pomysł. (także ludzie, mówię Wam, zatrudniajcie architektów! ;) )
W wąskim pokoju znalazło się miejsce nie tylko na wielką szafę, ale też na obszerne biurko:
...i wygodne łóżko (bałagan lub, jak kto woli, twórczy nieporządek, na biurku może zostać):
Innym ciekawym rozwiązaniem jest rozkładany stół jadalny, gdy nie jest używany redukuje się do małego podręcznego stolika kawowego:
Znalezione na stronie Dwell.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie na miarę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie na miarę. Pokaż wszystkie posty
5 listopada 2010
Eva' Bed
Muszę przyznać, że bardzo lubię takie sprytne i kompleksowe rozwiązania... zabawa przestrzenią, przegrodami w tej przestrzeni, meble na wymiar itp.
Zadaniem architektów z biura H2O Architects było zaaranżowanie pomieszczenia tak, by powstało miejsce dla starszego brata, by mógł się w nim bawić i młodszej siostry, by spokojnie mogła odbywać w tym czasie swoje popołudniowe drzemki.
Zaprojektowana konstrukcja, ustawiona pośrodku pokoju dzieli go na dwie części.
Po obu stronach pozostawiono miejsce na półki i szafki, jest też biurko. Schody prowadzą na podwyższenie (tu w przyszłości można będzie położyć materac dla młodszego dziecka), a potem, przez przesuwne drzwi wyżej - na antresolę, na której znajduje się łóżko. Przewidziano więc miejsce zarówno do spania jak i do wspólnej pracy i zabawy :)
Powstała według mnie bardzo fajna bryła, która poza swymi walorami funkcjonalnymi posiada także tę zaletę, że pobudza wyobraźnię i tworzy uniwersalną przestrzeń, która może by pretekstem do zabawy zarówno w dom i sąsiadów, jak i w zamek i rycerzy, okręt i piratów...
Zadaniem architektów z biura H2O Architects było zaaranżowanie pomieszczenia tak, by powstało miejsce dla starszego brata, by mógł się w nim bawić i młodszej siostry, by spokojnie mogła odbywać w tym czasie swoje popołudniowe drzemki.
Zaprojektowana konstrukcja, ustawiona pośrodku pokoju dzieli go na dwie części.
Po obu stronach pozostawiono miejsce na półki i szafki, jest też biurko. Schody prowadzą na podwyższenie (tu w przyszłości można będzie położyć materac dla młodszego dziecka), a potem, przez przesuwne drzwi wyżej - na antresolę, na której znajduje się łóżko. Przewidziano więc miejsce zarówno do spania jak i do wspólnej pracy i zabawy :)
Powstała według mnie bardzo fajna bryła, która poza swymi walorami funkcjonalnymi posiada także tę zaletę, że pobudza wyobraźnię i tworzy uniwersalną przestrzeń, która może by pretekstem do zabawy zarówno w dom i sąsiadów, jak i w zamek i rycerzy, okręt i piratów...
27 stycznia 2009
Pokój dla Maluszka (1)
Jak zaprojektować pokój dla dziecka?
Urządzanie pokoju dziecięcego to czysta przyjemność. Na rynku dostępna jest cała paleta ozdobnych wieszaczków, lampeczek, kolorowych półeczek, firaneczek i dywaników. W zasadzie trzeba tylko uważać, by nie przedobrzyć. W końcu dziecko ma się w tym pokoju nie tylko się bawić, ale i spać, więc lepiej nie bombardować go tysiącem bodźców.
Warto wybrać motyw przewodni: ulubione zwierzątko, samochodzik, kwiatek, postać z bajki oraz kolorystykę i konsekwentnie się ich trzymać.
Obowiązkowymi sprzętami w pokoju są: łóżeczko, stolik, a w okresie szkolnym – biurko, półki na książki i regał na zabawki. Z praktycznego punktu widzenia zabawki warto posegregować w pojemnikach – szufladach: w jednym pluszaki, w drugim samochodziki, w kolejnych klocki, lalki…itd. Ułatwi to malcowi wyszukanie zabawki, którą chce się bawić oraz przyspieszy wieczorne sprzątanie.
W poszukiwaniu inspiracji zajrzyj do tego posta:
Urządzanie pokoju dziecięcego to czysta przyjemność. Na rynku dostępna jest cała paleta ozdobnych wieszaczków, lampeczek, kolorowych półeczek, firaneczek i dywaników. W zasadzie trzeba tylko uważać, by nie przedobrzyć. W końcu dziecko ma się w tym pokoju nie tylko się bawić, ale i spać, więc lepiej nie bombardować go tysiącem bodźców.
Warto wybrać motyw przewodni: ulubione zwierzątko, samochodzik, kwiatek, postać z bajki oraz kolorystykę i konsekwentnie się ich trzymać.
Obowiązkowymi sprzętami w pokoju są: łóżeczko, stolik, a w okresie szkolnym – biurko, półki na książki i regał na zabawki. Z praktycznego punktu widzenia zabawki warto posegregować w pojemnikach – szufladach: w jednym pluszaki, w drugim samochodziki, w kolejnych klocki, lalki…itd. Ułatwi to malcowi wyszukanie zabawki, którą chce się bawić oraz przyspieszy wieczorne sprzątanie.
W poszukiwaniu inspiracji zajrzyj do tego posta:
22 stycznia 2009
Jak urządzic mały przedpokój?
Niniejszy post dotyczył będzie walki o przestrzeń w małym przedpokoju.
Poniżej kilka wskazówek jak urządzić przedpokój, który jest mały:
Poniżej kilka wskazówek jak urządzić przedpokój, który jest mały:
- Po pierwsze planując przestrzeń zastanów się czy nie opłaciłoby się połączenie małego przedpokoju z salonem. W zależności od układu pomieszczeń w mieszkaniu i stylu życia jego mieszkańców, warto rozpatrzeć ten pomysł. Z jednej strony połączenie obu pomieszczeń zwiększa optycznie daną przestrzeń (co przy odpowiedniej aranżacji, robi dobre wrażenie na gościach), z drugiej tracimy na prywatności, bo każdy, komu otworzymy drzwi (listonosz, gospodarz domu, biedak proszący o pomoc), będzie miał wgląd do naszego salonu.
- Po drugie nie próbuj przypisywać strefie wejściowej zbyt wielu funkcji. Często, z braku miejsca próbujemy "wcisnąć" kolejną szafkę, dosłownie gdzie się da. Unikajmy tego - niech strefa wejściowa służy tylko do wchodzenia, przyjmowania gości i odbierania przesyłek. Postarajmy się jej nie zagracać.
- Użyj mebli o małych gabarytach, mebli przeznaczonych do przedpokoju - stoliki, podwieszane blaty o szerokości nie większej niż 20-40cm. Jednocześnie, meble w przedpokoju powinny mieć swój styl i tworzyć charakter miejsca samą swoją obecnością.
- Warto zadbać by w przedpokoju zawsze był porządek. Pomogą w tym szafki na buty oraz ukryte w szafce wieszaki na ubranie. Nawet jeśli nie zmieści się pełnowymiarowa szafa (o głębokości 60cm) warto znaleźć inny sposób na to, by nasze okrycie wierzchnie było schowane. Na wieszakach "zewnętrznych" często gromadzą się nie tylko aktualnie używane kurtki czy płaszcze, ale też: torebki, parasole, szale, apaszki, czapki... tworzy to wrażenie nieładu i bardzo trudno nad tym zapanować. Lepiej więc ukryć wieszak za drzwiczkami.
- Ściany najlepiej pomalować na jednolity jasny kolor. (Kolory ciemne a także wzorzyste tapety czy ściany z wyraźną fakturą optycznie zmniejszają przestrzeń). Jedną ze ścian można wyróżnić innym kolorem i na jej tle powiesić lustro.
- Przestrzeń małego przedpokoju zyska na pewno, jeśli powiesisz w nim dobrze oświetlone lustro. Lustro nie tylko powiększy optycznie przestrzeń, ale też ją doświetli.
- Podobnie jak przedpokoje duże, te małe też są wizytówką mieszkania i jego mieszkańców. zadbajmy więc o jakiś osobisty drobiazg, który świadczył będzie o naszych zainteresowaniach i stylu. Mogą to być ładnie oprawione zdjęcia, kwiaty, półka z ulubionymi książkami...
- Nie zapominajmy też o najważniejszym: najważniejsze jest pierwsze wrażenie!
- Nie "tylkoprzedpokój" (1)
- Nie "tylkoprzedpokój" (2)
- Nie "tylkoprzedpokój" (3)
- Nie "tylkoprzedpokój" (4)
19 stycznia 2009
Podłoga w kuchni
Muszę przyznać, że na mojej liście rzeczy, których robić się nie powinno (lub przynajmniej, "liście rzeczy, których ja już na pewno nie powtórzę"*) króluje niepodzielnie jasna podłoga w kuchni. Generalnie uważam, że każdy ma prawo mieć w swoim domu to, co mu się osobiście podoba, to, co lubi, to, co mu "wpadło w oko", gdy wybrał się z ukochaną/-ym do sklepu, itd. W tym jednak wypadku mam zamiar się upierać i parafrazując "Misia" Stanisława Barei uroczyście ogłaszam:
Dla tych, co to się posłusznie dostosować nie potrafią, albo potrafią, ale dopiero jak zrozumieją, wyjaśniam:
W kuchni, jak w żadnym innym pomieszczeniu znajdującym w się w mieszkaniu (nawet w przedpokoju), podłoga brudzi się nadzwyczaj szybko, wiele jest okazji, by ją pochlapać, a z blatu spadają złośliwe okruszki, nawet, gdy bardzo bardzo bardzo się na to uważa. Na jasnej podłodze widać to wszystko znacznie wyraźniej niż na ciemnej, można ją zamiatać i wycierać nawet i z pięć razy dziennie**, a ona za chwilę i tak będzie brudna.
Ładne zdjęcie, prawda? Owszem - jeden pomysł na posadzkę jadalni i aneksu kuchennego łączy optycznie obie przestrzenie i sprawia, że pomieszczenie wydaje się większe. To bardzo dobre rozwiązanie. Ale niestety ta jasna podłoga, tak ładnie będzie wyglądać tylko na zdjęciu, w praktyce bardzo trudno utrzymać ją w czystości...***
* tak, tak - istnieje taka lista ;)
** czy są tu wśród nas żarliwi fani mopa i miotły?
*** chyba, że macie coś takiego - marzenie posiadacza jasnej podłogi (wiem, co mówię)
Jasnej podłodze w kuchni mówimy stanowcze, kategoryczne: NIE!
Dla tych, co to się posłusznie dostosować nie potrafią, albo potrafią, ale dopiero jak zrozumieją, wyjaśniam:
W kuchni, jak w żadnym innym pomieszczeniu znajdującym w się w mieszkaniu (nawet w przedpokoju), podłoga brudzi się nadzwyczaj szybko, wiele jest okazji, by ją pochlapać, a z blatu spadają złośliwe okruszki, nawet, gdy bardzo bardzo bardzo się na to uważa. Na jasnej podłodze widać to wszystko znacznie wyraźniej niż na ciemnej, można ją zamiatać i wycierać nawet i z pięć razy dziennie**, a ona za chwilę i tak będzie brudna.
Ładne zdjęcie, prawda? Owszem - jeden pomysł na posadzkę jadalni i aneksu kuchennego łączy optycznie obie przestrzenie i sprawia, że pomieszczenie wydaje się większe. To bardzo dobre rozwiązanie. Ale niestety ta jasna podłoga, tak ładnie będzie wyglądać tylko na zdjęciu, w praktyce bardzo trudno utrzymać ją w czystości...**** tak, tak - istnieje taka lista ;)
** czy są tu wśród nas żarliwi fani mopa i miotły?
*** chyba, że macie coś takiego - marzenie posiadacza jasnej podłogi (wiem, co mówię)
15 stycznia 2009
Łazienka w liczbach
Aby w łazience wszystko "miało ręce i nogi" trzeba to funkcjonalnie poukładać, pomoże nam w tym poniższa tabelka z odległościami (w cm) pomiędzy poszczególnymi elementami wyposażenia (w kolejności od lewej: umywalka, toaleta, bidet, pisuar, brodzik, wanna, ściana).
Umywalka w liczbach
Wczoraj ktoś wszedł na tego bloga wpisując w Google zapytanie: na jakiej wysokości umywalka?
Pewnie ta osoba już tu nie wróci, ale i tak postanowiłam odpowiedzieć: na takiej, dobry człowieku, na jakiej będzie Ci wygodnie z niej korzystać - Tobie i Twojej rodzinie.Ogólnie przyjęta norma mówi, że wierzch umywalki nie powinien być niżej niż 85cm nad podłogą.
wzrost: 160 - 165 cm -> umywalka na wys. 80cm
wzrost: 165 - 170 cm -> umywalka na wys. 85cm
wzrost: 170 - 175 cm -> umywalka na wys. 90cm
wzrost: 175 - 185 cm -> umywalka na wys. 95cm
Trzeba jednak uwzględnić też wielkość umywalki, jej kształt i rodzaj oraz sposób mocowania armatury (czy na umywalce czy do ściany).
Chodzi o to, by tak dobrać poziom umywalki, by przy myciu rąk nie trzeba było ani stawać na palcach, ani się garbić. Proponuję ustalać poziom montażu umywalki odnosząc się do wzrostu użytkowników dorosłych - dzieci szybko rosną i nie ma to większego znaczenia, czy będą korzystać z podnóżka parę miesięcy dłużej czy krócej...
Skoro już jesteśmy przy umywalkach, to im większa umywalka - tym wygodniej i czyściej (zwłaszcza na podłodze). Przy dobieraniu armatury warto jednak zwrócić uwagę na to, by strumień wody był w stanie spłukać całe wnętrze umywalki - będzie ją łatwiej umyć.
Wolne pole przed umywalką (o szerokości powyżej 40cm), które zapewni przestrzeń do wygodnego zeń korzystania, powinno mieć wymiary 70 x 100cm, przy umywalkach mniejszych 70 x 50cm - 100cm.
Pewnie ta osoba już tu nie wróci, ale i tak postanowiłam odpowiedzieć: na takiej, dobry człowieku, na jakiej będzie Ci wygodnie z niej korzystać - Tobie i Twojej rodzinie.Ogólnie przyjęta norma mówi, że wierzch umywalki nie powinien być niżej niż 85cm nad podłogą.
Ale to jest tylko taka wielkość orientacyjna dla tych co projektują łazienki do użytku publicznego. W mieszkaniu, czy domu jestem zwolenniczką podejścia indywidualnego, orientacyjnie podaję konkrety:
wzrost: 160 - 165 cm -> umywalka na wys. 80cm
wzrost: 165 - 170 cm -> umywalka na wys. 85cm
wzrost: 170 - 175 cm -> umywalka na wys. 90cm
wzrost: 175 - 185 cm -> umywalka na wys. 95cm
Trzeba jednak uwzględnić też wielkość umywalki, jej kształt i rodzaj oraz sposób mocowania armatury (czy na umywalce czy do ściany).
Chodzi o to, by tak dobrać poziom umywalki, by przy myciu rąk nie trzeba było ani stawać na palcach, ani się garbić. Proponuję ustalać poziom montażu umywalki odnosząc się do wzrostu użytkowników dorosłych - dzieci szybko rosną i nie ma to większego znaczenia, czy będą korzystać z podnóżka parę miesięcy dłużej czy krócej...
Skoro już jesteśmy przy umywalkach, to im większa umywalka - tym wygodniej i czyściej (zwłaszcza na podłodze). Przy dobieraniu armatury warto jednak zwrócić uwagę na to, by strumień wody był w stanie spłukać całe wnętrze umywalki - będzie ją łatwiej umyć.
Wolne pole przed umywalką (o szerokości powyżej 40cm), które zapewni przestrzeń do wygodnego zeń korzystania, powinno mieć wymiary 70 x 100cm, przy umywalkach mniejszych 70 x 50cm - 100cm.
11 stycznia 2009
Nie "tylkoprzedpokój" (4)
Co zrobić, jeśli w naszym mieszkaniu występuje tzw. oś kiblowa?
W takim wypadku trzeba się ratować jednym z poniższych kół ratunkowych:
Pierwsze kOło ratunkowe: montujemy sobie ładne drzwi do toalety. Niech nie odróżniają się od pozostałych. Niech się nie wyróżniają, nie krzyczą „tu jesteśmy!”. Niech ich nie będzie widać!
Drugie kOło ratunkowe: odwracamy uwagę gościa. Niech na linii jego wzroku stanie coś atrakcyjnego i niech ten wzrok do siebie przykuje. Mogą to być ciekawie oprawione zdjęcia, interesująca faktura ściany, wzór w posadzce (tylko nie osiowo biegnąca linia!), podświetlane lustro… sposobów jest wiele.
Trzecie kOło ratunkowe (wymaga większego remontu i zaangażowania, ale umożliwia pozbycie się problemu raz na zawsze): inaczej aranżujemy mieszkanie umieszczając drzwi do toalety tak, by nie były na wprost wejścia do mieszkania. Niestety, nie zawsze się da.
A wszystko to, dlatego że:
W takim wypadku trzeba się ratować jednym z poniższych kół ratunkowych:
Pierwsze kOło ratunkowe: montujemy sobie ładne drzwi do toalety. Niech nie odróżniają się od pozostałych. Niech się nie wyróżniają, nie krzyczą „tu jesteśmy!”. Niech ich nie będzie widać!
Drugie kOło ratunkowe: odwracamy uwagę gościa. Niech na linii jego wzroku stanie coś atrakcyjnego i niech ten wzrok do siebie przykuje. Mogą to być ciekawie oprawione zdjęcia, interesująca faktura ściany, wzór w posadzce (tylko nie osiowo biegnąca linia!), podświetlane lustro… sposobów jest wiele.
Trzecie kOło ratunkowe (wymaga większego remontu i zaangażowania, ale umożliwia pozbycie się problemu raz na zawsze): inaczej aranżujemy mieszkanie umieszczając drzwi do toalety tak, by nie były na wprost wejścia do mieszkania. Niestety, nie zawsze się da.
A wszystko to, dlatego że:
Pierwsze wrażenie jest nad wyraz ważne.
9 stycznia 2009
Nie "tylkoprzedpokój" (3)
No dobrze, mamy już nasze przepisowe "metr trzydzieści", stoi szafa i szafka na buty, powiesiliśmy lustro, kalendarz i półkę z telefonem, jest też światło, które oświetla wnętrze szafy i nie musimy po omacku szukać czapki, która wyśliznęła się z rękawa. Czy już możemy uznać, że jest pięknie i iść dalej? Nie, to dopiero początek… Teraz potrzebujemy czegoś, co zwróci na siebie uwagę naszego gościa i wprowadzi go w miły nastrój naszego mieszkania…

Jednym z kryteriów, jakim kieruję się, gdy oceniam czy mieszkanie zostało zaprojektowane dobrze, czyli zgodnie, z tzw. sztuką projektową, jest to, co widzę, gdy do takiego mieszkania wchodzę. Czy mam przed sobą piękny obraz, efektownie oświetloną półkę z pamiątkami z podróży, czy może lustro? Czy przedpokój, w którym się znajduję kieruje mnie na wejście do salonu, czy może na… drzwi do WC?
W architektonicznym żargonie mówi się na coś takiego „oś kiblowa”, bo za tymi przecudnej urody drzwiami znajduje się... no, wiadomo co… Niestety wiele jest takich mieszkań, gdzie na tę samą oś nanizane są właśnie drzwi wejściowe i dłuuuuuuuuuugi wąski przedpokój, a na jego końcu drzwi z otworami wentylacyjnymi u dołu i małym okienkiem u góry, pięknie! Czasami mam wrażenie, że brakuje w posadzce jedynie świetlistej linii, która prowadziłaby nas ku temu jakże reprezentatywnemu pomieszczeniu…
Co możemy z tym zrobić?
Po pierwsze (choć może to zabrzmi brutalnie): nie kupować takiego mieszkania. Pamiętajmy:
A co jeśli już takie mieszkanie mamy? W takim wypadku musimy się ratować jednym z kół ratunkowych, o których napiszę kolejny post - już niedługo ;)
Więcej artykułów na temat strefy wejściowej znajdziesz w odpowiedniej zakładce ;)

Jednym z kryteriów, jakim kieruję się, gdy oceniam czy mieszkanie zostało zaprojektowane dobrze, czyli zgodnie, z tzw. sztuką projektową, jest to, co widzę, gdy do takiego mieszkania wchodzę. Czy mam przed sobą piękny obraz, efektownie oświetloną półkę z pamiątkami z podróży, czy może lustro? Czy przedpokój, w którym się znajduję kieruje mnie na wejście do salonu, czy może na… drzwi do WC?
W architektonicznym żargonie mówi się na coś takiego „oś kiblowa”, bo za tymi przecudnej urody drzwiami znajduje się... no, wiadomo co… Niestety wiele jest takich mieszkań, gdzie na tę samą oś nanizane są właśnie drzwi wejściowe i dłuuuuuuuuuugi wąski przedpokój, a na jego końcu drzwi z otworami wentylacyjnymi u dołu i małym okienkiem u góry, pięknie! Czasami mam wrażenie, że brakuje w posadzce jedynie świetlistej linii, która prowadziłaby nas ku temu jakże reprezentatywnemu pomieszczeniu…
Co możemy z tym zrobić?
Po pierwsze (choć może to zabrzmi brutalnie): nie kupować takiego mieszkania. Pamiętajmy:
Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne.
A co jeśli już takie mieszkanie mamy? W takim wypadku musimy się ratować jednym z kół ratunkowych, o których napiszę kolejny post - już niedługo ;)
Więcej artykułów na temat strefy wejściowej znajdziesz w odpowiedniej zakładce ;)
7 stycznia 2009
Nie "tylkoprzedpokój" (2)
Jak wiadomo nie ma wnętrza bez funkcji i nie ma dobrze zaaranżowanego wnętrza bez zwrócenia uwagi na jego funkcjonalność.
W przedpokoju jest tego sporo: ubieramy się i rozbieramy, przyjmujemy i żegnamy gości, pastujemy buty, rzucamy ostatnie spojrzenie w lustro przed wyjściem na ulicę, odbieramy telefon, odwieszamy klucze, otwieramy drzwi listonoszowi i pani ze spółdzielni…
Funkcji jest wiele, więc musi być przestronnie, ale nie za bardzo, w końcu przez przedpokój głównie się przechodzi, a nie w nim mieszka. Większość użytkowników mieszkań rzadko cierpi na nadmiar przestrzeni, nie ma jej więc co trwonić na pomieszczenie, które może być wygodne nie będąc wcale przesadnie dużym.

Przechodząc do konkretów podam parę wymiarów, które nam tę przestrzeń zamkną w jakieś ramy:
W przedpokoju jest tego sporo: ubieramy się i rozbieramy, przyjmujemy i żegnamy gości, pastujemy buty, rzucamy ostatnie spojrzenie w lustro przed wyjściem na ulicę, odbieramy telefon, odwieszamy klucze, otwieramy drzwi listonoszowi i pani ze spółdzielni…
Funkcji jest wiele, więc musi być przestronnie, ale nie za bardzo, w końcu przez przedpokój głównie się przechodzi, a nie w nim mieszka. Większość użytkowników mieszkań rzadko cierpi na nadmiar przestrzeni, nie ma jej więc co trwonić na pomieszczenie, które może być wygodne nie będąc wcale przesadnie dużym.

Przechodząc do konkretów podam parę wymiarów, które nam tę przestrzeń zamkną w jakieś ramy:
- wygodna szerokość przedpokoju w strefie wejściowej - idealnie 130cm , ale 120cm też jest ok.
- minimalna szerokość przedpokoju w strefie przejściowej - 90cm na długości nie większej niż 120cm
6 stycznia 2009
Nie "tylkoprzedpokój" (1)
Pierwsze wrażenie jest niezwykle ważne, wie to każdy, kto choć raz odbył rozmowę o pracę, zapraszał dziewczynę na randkę lub zdawał ustny egzamin. Tak samo jest z mieszkaniem. W prawdzie nasi goście będą mieli jeszcze szansę na zweryfikowanie swego pierwszego wrażenia podczas wrażenia drugiego, jaki zrobi na nich salon, do którego ich zaprosimy oraz trzeciego, jaki wywoła pyszny poczęstunek… Jednak to nie zmienia faktu, który powtarzać będę od teraz do znudzenia, iż:

Otwieramy drzwi do mieszkania, wchodzimy i gdzie się znajdujemy? Eee…tam, to tylko przedpokój – często tak myślimy, prawda? A przypomnijmy sobie hole w tradycyjnych dworach czy pałacach: wysokie, z wachlarzem marmurowych schodów, kryształowym żyrandolem zapierającym w piersiach dech, i ułożoną w posadzce rozetą. To robi wrażenie!
To gdzie wchodzimy, to nie żaden tam „tylkoprzedpokój”! To jest strefa wejściowa, strefa zapraszająca, wizytówka całego mieszkania. Dlatego właśnie ważne jest, by było w nim coś takiego, co w jakiś sposób mówi nam coś o domownikach i jest to coś miłego i atrakcyjnego.
Więcej artykułów na temat strefy wejściowej znajdziesz w odpowiedniej zakładce ;)
Pierwsze wrażenie jest niezwykle ważne.

Otwieramy drzwi do mieszkania, wchodzimy i gdzie się znajdujemy? Eee…tam, to tylko przedpokój – często tak myślimy, prawda? A przypomnijmy sobie hole w tradycyjnych dworach czy pałacach: wysokie, z wachlarzem marmurowych schodów, kryształowym żyrandolem zapierającym w piersiach dech, i ułożoną w posadzce rozetą. To robi wrażenie!
To gdzie wchodzimy, to nie żaden tam „tylkoprzedpokój”! To jest strefa wejściowa, strefa zapraszająca, wizytówka całego mieszkania. Dlatego właśnie ważne jest, by było w nim coś takiego, co w jakiś sposób mówi nam coś o domownikach i jest to coś miłego i atrakcyjnego.
Więcej artykułów na temat strefy wejściowej znajdziesz w odpowiedniej zakładce ;)
1 stycznia 2009
Proporcje pomieszczenia
Bardzo często jak nam się coś ni stąd ni zowąd podoba, to w końcu okazuje się, że piękno tkwi w proporcjach i poprawnie skonstruowanej kompozycji. Niestety kompozycja i proporcje są dla przeciętnego zjadacza chleba już wystarczająco trudne do opanowania w dwóch wymiarach (bo niezwykle rzadko naucza się ich w szkołach).
Jak uporać się z nimi w trójwymiarowym pomieszczeniu?
Otóż - dobra wiadomość - doświadczenie wskazuje, iż tak to się szczęśliwie składa, że to, co ładnie wygląda na papierze ma też duże szanse wyglądać równie dobrze, albo nawet lepiej, w przestrzeni. Dlatego też każdy pokój, którego rysunek w formie rzutu z góry wygląda na „kiszkę", w rzeczywistości też okazuje się „kiszką"...
Jak tego uniknąć?
Odpowiedź jest prosta - podczas aranżacji mieszkania należy zwrócić szczególną uwagę na proporcje pomieszczeń i dobrze zaprojektować swoje mieszkanie.
Będąc właśnie na tym etapie warto nałożyć nam rzut naszego mieszkania kalkę kreślarską lub choćby papier śniadaniowy i przerysować tylko ściany zewnętrzne i konstrukcyjne oraz obudowę pionów instalacyjnych. W ten sposób w wyobraźni „wyburzamy” ścianki działowe, zapominamy na chwilę o dotychczasowym układzie mieszkania i próbujemy wykreślić nowe zarysy pomieszczeń, nadając im nowe funkcje.
Czym się kierować?
Odpowiedź już znamy: proporcjami i kompozycją, ale też swoimi preferencjami, wsłuchując się we własne marzenia i potrzeby:
- lubię szafy wnękowe czy nie?
- chcę mieć wydzieloną zamkniętą kuchnię, czy aneks kuchenny połączony z salonem lub jadalnią?
- wolę mieć garderobę, czy też mogę z niej zrezygnować na rzecz kąta do pracy lub większej łazienki z wielką wanną, która marzy mi się od zawsze?
- itd. itp.
Wróćmy jednak do proporcji:
Im bardziej kształt pomieszczenia zbliża się do kwadratu, tym lepiej. Równie miłe w odbiorze są pomieszczenia wydzielone zgodnie ze złotym podziałem (w zasadzie mówiąc o proporcjach nie sposób go pominąć):
Jak uporać się z nimi w trójwymiarowym pomieszczeniu?
Otóż - dobra wiadomość - doświadczenie wskazuje, iż tak to się szczęśliwie składa, że to, co ładnie wygląda na papierze ma też duże szanse wyglądać równie dobrze, albo nawet lepiej, w przestrzeni. Dlatego też każdy pokój, którego rysunek w formie rzutu z góry wygląda na „kiszkę", w rzeczywistości też okazuje się „kiszką"...
Jak tego uniknąć?
Odpowiedź jest prosta - podczas aranżacji mieszkania należy zwrócić szczególną uwagę na proporcje pomieszczeń i dobrze zaprojektować swoje mieszkanie.
Będąc właśnie na tym etapie warto nałożyć nam rzut naszego mieszkania kalkę kreślarską lub choćby papier śniadaniowy i przerysować tylko ściany zewnętrzne i konstrukcyjne oraz obudowę pionów instalacyjnych. W ten sposób w wyobraźni „wyburzamy” ścianki działowe, zapominamy na chwilę o dotychczasowym układzie mieszkania i próbujemy wykreślić nowe zarysy pomieszczeń, nadając im nowe funkcje.
Czym się kierować?
Odpowiedź już znamy: proporcjami i kompozycją, ale też swoimi preferencjami, wsłuchując się we własne marzenia i potrzeby:
- lubię szafy wnękowe czy nie?
- chcę mieć wydzieloną zamkniętą kuchnię, czy aneks kuchenny połączony z salonem lub jadalnią?
- wolę mieć garderobę, czy też mogę z niej zrezygnować na rzecz kąta do pracy lub większej łazienki z wielką wanną, która marzy mi się od zawsze?
- itd. itp.
Wróćmy jednak do proporcji:
Im bardziej kształt pomieszczenia zbliża się do kwadratu, tym lepiej. Równie miłe w odbiorze są pomieszczenia wydzielone zgodnie ze złotym podziałem (w zasadzie mówiąc o proporcjach nie sposób go pominąć):
Jeśli pomieszczenie się wydłuża osiągając proporcje dwóch kwadratów, to wspomniana wcześniej „kiszka" zaczyna być realnym ryzykiem, z którego ratować będziemy się musieli różnymi wnętrzarskimi sztuczkami, o których prawdopodobnie napiszę jeszcze niejeden post ;)
31 grudnia 2008
Mieszkanie na miarę
Często zdarza się, że projektowanie własnego mieszkania generuje powielanie błędów przeszłości.
- Na jakiej wysokości mamy zawiesić umywalkę? - pyta przez telefon pan z naszej ekipy remontowej.
My zaś nie chcąc dać się "zagiąć" na tak, z pozoru, prostym pytaniu, biegniemy z miarką do najbliższej łazienki i bezrefleksyjnie podajemy mu wymiary zastanego tam układu.
Tymczasem decyzja ta, może zaważyć na wygodzie późniejszego użytkowania.
Oczywiście można zbić to stwierdzeniem:
- Od 25 lat mam umywalkę 70cm nad podłogą i żyję.
Tak, ale czy wziąłeś pod uwagę niezaprzeczalny fakt, że wyrosłeś na 180cm i musisz się do niej pięć razy dziennie schylać, a podłoga w łazience jest ciągle pochlapana?
- hmmm... w końcu to łazienka, widocznie tak już musi być...
Według mnie nie - nie musi!
To samo tyczy się i innych miejsc w mieszkaniu: kuchennych szafek wiszących, poziom blatu, lustra, drążka z wieszakami w szafie, półki na płyty CD, włączników światła...
Tyczy się to zarówno osób wysokich jak i niskich. Codzienne stawanie na palcach, by sięgnąć po płaszcz i przy okazji przypomnieć sobie jak bardzo jestem niski, jest równie irytujące, co przymusowe garbienie się podczas krojenia chleba i zmywania naczyń przy dźwięczących w głowie myślach o tym, jak hojnie obdarowani jesteśmy... wzrostem.
- Na jakiej wysokości mamy zawiesić umywalkę? - pyta przez telefon pan z naszej ekipy remontowej.
My zaś nie chcąc dać się "zagiąć" na tak, z pozoru, prostym pytaniu, biegniemy z miarką do najbliższej łazienki i bezrefleksyjnie podajemy mu wymiary zastanego tam układu.
Tymczasem decyzja ta, może zaważyć na wygodzie późniejszego użytkowania.
Oczywiście można zbić to stwierdzeniem:
- Od 25 lat mam umywalkę 70cm nad podłogą i żyję.
Tak, ale czy wziąłeś pod uwagę niezaprzeczalny fakt, że wyrosłeś na 180cm i musisz się do niej pięć razy dziennie schylać, a podłoga w łazience jest ciągle pochlapana?
- hmmm... w końcu to łazienka, widocznie tak już musi być...
Według mnie nie - nie musi!
To samo tyczy się i innych miejsc w mieszkaniu: kuchennych szafek wiszących, poziom blatu, lustra, drążka z wieszakami w szafie, półki na płyty CD, włączników światła...
Tyczy się to zarówno osób wysokich jak i niskich. Codzienne stawanie na palcach, by sięgnąć po płaszcz i przy okazji przypomnieć sobie jak bardzo jestem niski, jest równie irytujące, co przymusowe garbienie się podczas krojenia chleba i zmywania naczyń przy dźwięczących w głowie myślach o tym, jak hojnie obdarowani jesteśmy... wzrostem.
29 grudnia 2008
Wstęp
Powiada się, że pierwszy dom projektuje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a trzeci dla siebie.
Autor tego bloga ma już za sobą parę doświadczeń w tej dziedzinie*, a co za tym idzie całą masę przemyśleń.
Gdyby zebrać je do kupy, myśli przekuć w słowa, a słowa - w czyn, można by zaprojektować nawet "mieszkanie dla siebie" - to idealne i doskonale funkcjonalne.
Spróbuję zrobić to na łamach niniejszego bloga.
*W dodatku w pierwszym zaprojektowanym przez siebie Autor mieszka osobiście… czy to tak ma wyglądać mieszkanie dla wroga?
Autor tego bloga ma już za sobą parę doświadczeń w tej dziedzinie*, a co za tym idzie całą masę przemyśleń.
Gdyby zebrać je do kupy, myśli przekuć w słowa, a słowa - w czyn, można by zaprojektować nawet "mieszkanie dla siebie" - to idealne i doskonale funkcjonalne.
Spróbuję zrobić to na łamach niniejszego bloga.
*W dodatku w pierwszym zaprojektowanym przez siebie Autor mieszka osobiście… czy to tak ma wyglądać mieszkanie dla wroga?














